Kontigo męskim okiem

Aplikując na program menedżerski grupy Eurocash byłem przekonany, że jako rdzenny Wielkopolanin dysponuje wyczerpującą wiedzą na temat całej firmy. Rzeczywistość szybko jednak zweryfikowała  moją wiedzę i dowiedziałem się, że Grupa Eurocash to nie tylko hurtownie Cash and Carry oraz sklepy ABC. Jednym z największych zaskoczeń było dla mnie istnienie sieci sklepów kosmetycznych Kontigo. Szczerze mówiąc, od początku byłem sceptycznie nastawiony do pomysłu inwazji branży kosmetycznej przez giganta branży FMCG

.

Jedną z większych zalet programu menedżerskiego jest możliwość poznania wszystkich lub zdecydowanej większości jednostek biznesowych grupy Eurocash. Kiedy zobaczyłem w naszym harmonogramie  cały dzień z Kontigo, pomyślałem, że trzeba przez to przejść i tyle. Na początku spotkania rozmawialiśmy o asortymencie dostępnym w sklepach Kontigo. Szczerze mówiąc, z perspektywy mojej oraz moich kolegów z programu równie dobrze moglibyśmy rozmawiać o fizyce kwantowej … Sytuacja nieco się poprawiła gdy tematem naszej rozmowy stała się koncepcja biznesowa Kontigo.  Pomyślałem, że w teorii stworzenie sklepu dla kobiet, w którym mają się one czuć wyjątkowe i piękne wydaje się konceptem, który może przyjąć się na polskim rynku. Z drugiej strony mój praktyczny umysł podpowiadał mi, że łatwo jest wymyślić puste slogany, które nijak mają się do rzeczywistości.

Jak się okazało szybko mieliśmy okazję do weryfikacji rzeczywistości. Zostaliśmy poproszeni o udanie się do sklepów w celu poznania konceptu w rzeczywistym świecie.  Nigdy w życie nie spodziewałem się, że pójdę na zakupy do sklepu kosmetycznego z kolegą ale taki jest program menedżerski grupy Eurocash! Samo ustalenie celu naszej wizyty zajęło nam dłuższą chwilę! Po wnikliwej analizie ustaliliśmy, że celem naszej wizyty jest zakup prezentu dla koleżanki z pracy. W końcu weszliśmy do sklepu. Praktycznie od razu po wejściu podeszła do nas bardzo miła Pani ekspedientka. Nie mieliśmy kompletnie żadnego pomysłu na prezent dla koleżanki i przedstawiliśmy jej sytuację. Zamiast zniechęcenia na jej twarzy ujrzeliśmy miły uśmiech zwiastujący chęć pomocy. Przedstawiała nam wiele opcji, tłumacząc przy okazji ich funkcję. Zadawaliśmy jej wiele pewnie  idiotycznych z jej perspektywy pytań a ona na każde odpowiadała z uśmiechem. Wąchaliśmy i dotykaliśmy wielu próbek a ona nadal się tylko uśmiechała. Nawet widok mojego dwumetrowego kolegi smarującego się z fascynacją kremem zawierającym jad węża nie zrobił na niej wrażenia. W kocu wybraliśmy odpowiadający nam produkt. Po skończonych zakupach spotkał nas kolejny miły akcent: na dnie torby z naszymi zakupami znalazła się kartka z komplementem.

Podsumowując, nasza wizyta w Kontigo udowodniła, że koncept sklepu przyjaznego kobietom sprawdza się również w przypadku mężczyzn! Chociaż w żadnym stopniu nie jesteśmy w grupie docelowej a nasza wiedza o kosmetykach jest praktycznie zerowa to i tak w czasie dokonywania zakupów w sklepie przekonaliśmy się, że slogany odnośnie wyjątkowego podejścia do klienta w sklepach Kontigo mają odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Patryk

Kierownik – Stażysta

Reklamy

Co słychać u MT-sa.

Rozmowa z Mateuszem Muszalskim, Kierownikiem – Stażystą, uczestnikiem programu menadżerskiego Management Trainee. Rozmowę prowadziła Marta Monieta, Młodszy Specjalista ds. Programów Talentowych.

Marta (MM)- Cześć Mateuszu.
Mateusz (MT)- Cześć.
MM- Jesteś gotowy udzielić wywiadu na bloga?
MT- Nigdy nie byłem bardziej!
MM- Mateusz, jest środek tygodnia – 2 dni pacy za nami, jeszcze 2 dni do weekendu. Powiedz, jak rozpocząłeś dzisiejszy dzień?
MT- Nie najlepiej (śmiech :))! Przyszedłem później niż zwykle, nie zdążyłem kupić kanapek i jestem teraz głodny. Ponadto zdążyłem sprawdzić maile, które przyszły wczoraj wieczorem i popołudniu, a na które nie zdążyłem jeszcze odpowiedzieć. Dziś odpowiedziałam już na kilka. Zdążyłem też rozpisać sobie wszystkie zadania, które czekają na mnie dzisiaj.
MM- Zawsze rozpoczynasz dzień od szczegółowego zaplanowania sobie pracy?
MT- Tak, zazwyczaj zaczynam od analizy tego, co czeka na mnie w danym dniu, w nadziei, że potem będę z satysfakcją skreślał z listy kolejne zadania.
MM- Co Cię zmotywowało, by aplikować do programu menadżerskiego Management Trainee w Grupie Eurocash?
MT- Mówiąc wprost, jednym z głównych czynników było to, że szukałem programu menadżerskiego w firmie handlowej.
MM- Dlaczego w firmie handlowej?

MT- Bo odbywając wcześniej 5 różnych staży w różnego typu firmach z różnych gałęzi biznesu przekonałem się, że najbardziej dla mnie interesujący będzie właśnie szeroko pojęty handel.
Aplikowałem na kilka programów menadżerskich. Z jednego nawet zrezygnowałem w trakcie, żeby przejść do Eurocashu.
MM- Jak wspominasz proces rekrutacyjny do Programu?

MT- Wspominam, że był długi, ciekawy, a z perspektywy czasu widzę, że był też nietypowy. Nietypowy z powodu specyficznego profilu osób, które pomyślnie przechodzą rekrutację. O ile podczas rekrutacji w innych firmach wiedziałem jak się zachowywać na AC lub rozmowach rekrutacyjnych tak w procesie rekrutacyjnym do MT okazało się, że profil, który w mojej ocenie pożądany jest przez rynek, jest jednak trochę odmienny od tego, co liczy się w Eurocash-u.
MM- Co Twoim zdaniem było najtrudniejsze w procesie rekrutacyjnym?
MT- Na pewnym etapie rekrutacji byłem o włos od odpadnięcia. Było to AC i pierwsze jego etapy, czyli zadania grupowe. Dla mnie osobiście okazały się ciężkie, ale uważam, że była to kwestia specyficznej grupy osób, które się tam zebrały, a nie samego AC.
Generalnie uważam, że jeśli profil kandydata faktycznie pasuje do profilu, jaki jest poszukiwany przez firmę, to ta rekrutacja nie jest ciężka. Cała trudność polega na tym, żeby te pożądane kompetencje posiadać.
MM- Zapewne wiedziałeś, że jak dostaniesz się do Programu, pierwszym etapem będzie 3 – miesięczne wdrożenie. Jak wspominasz ten okres?
MT- Bardzo dobrze. Pomimo że nie wykonuje się w tym czasie pracy w takim kształcie, jak jest ona powszechnie rozumiana, to  można się bardzo dużo dowiedzieć o samym Eurocashu, rynku FMCG i generalnie otoczeniu ekonomicznym, w jakim znajduje się nasza firma. To jest bardzo duża wartość tego 3 miesięcznego wdrożenia. Oprócz tego te 3 miesiące pokazują, że pozycja uczestnika stażu menadżerskiego w naszej firmie jest szanowana i pokłada się w nas, mówiąc górnolotnie „nadzieję”. Widać, że duże siły np. Działu HR czy osób zarządzających w firmie i postawionych wysoko w strukturze są poświęcane na to, byśmy faktycznie dobrze się wdrożyli.  Było więc dla mnie zaskakujące, że wdrożenie jest realizowane z takim rozmachem, zaangażowaniem i atencją dla szczegółów.
MM- Co z tego okresu najbardziej utkwiło Ci w pamięci?
MT- Był to okres ciągłej podróży i tak będę pamiętał te 3 miesiące.
MM- Na pierwszy staż trafiłeś do Zakupów Cash & Carry. Czego nauczyłeś się podczas tych 6 miesięcy?
MT- Nauczyłem się specyfiki pracy działu zarządzania kategoriami, miałem też okazję uczestniczyć w części negocjacji, jakie odbywały się w ramach całego procesu. Widziałem, jak odbywają się negocjacje oparte na ogromnych wolumenach i wartości pieniężnej. Z drugiej strony, nauczyłem się wiele rzeczy miękkich związanych głównie z tym, jak samego siebie usytuować w dziale, tzn. jak wyszukać dla siebie miejsce w biznesie, bo nie zawsze jest to oczywiste i określone przez pracodawcę.
MM- Od niedawna jesteś na drugim stażu, czy możesz pokrótce opowiedzieć czym w chwil obecnej się zajmujesz? 
MT- Obecnie znajduję się w Dziale Finansowym, wspieram Zastępcę Dyrektora Finansowego w realizacji projektu, który dotyczy optymalizacji kosztowej. Firma Eurocash ma za sobą historię wielu przejęć. W uproszczeniu mówiąc skupiamy wewnątrz grupy wiele firm, które stały się de facto osobnymi biznesami. Po latach takiej a nie innej taktyki niektóre nasze działania z punktu widzenia finansowego nie są optymalne. Teraz analizujemy, które to są działania i szukamy sposobu na to jak sprawić, by nasza firma od strony kosztowej była właśnie bardziej zoptymalizowana.
MM- Znasz strukturę firmy i wiesz, co może oferować. Jaki masz długofalowy plan na siebie?
MT- Często się nad tym zastanawiam (śmiech), ale chyba muszę powiedzieć, że nie wiem. Jest to jedna z zalet tej firmy. Zaleta zwłaszcza dla MT, gdyż my jesteśmy rekrutowani jako osoby, które nie mają profilu specjalistycznego, ale profil ogólny – profil, który ma nas przygotować do zarządzania ludźmi, biznesem, projektami. Zaletą jest to, że Eurocash stwarza możliwości tak naprawdę codziennie, i codziennie w pewien sposób rodzi możliwość by przyjąć nową rolę.  Biorąc pod uwagę, że tzw. praca docelowa, która jest następnym etapem mojej kariery w Eurocash, czeka mnie prawdopodobnie za 4 miesiące, to z jednej strony próbuję sobie w głowie ułożyć, co może się wydarzyć, ale z drugiej strony wiem, że te 4 miesiące to jest jeszcze na tyle długi okres czasu, że może zdarzyć się wszystko i że finalnie dostanę zadanie którego w ogóle się nie spodziewam. Dlatego na razie nie jestem na etapie planowania swojej kariery w Eurocash.
MM- Co w Eurocash-u daje Ci największą satysfakcję?
MT- Największą satysfakcję daje mi to, gdy powierzone zadania mogę wykonać z zadowalającą mnie samego skutecznością, a nie jest to łatwe, kiedy ma się wobec siebie dość nierealne wymagania. 🙂
MM- Mateuszu jest okres wakacji. Zdradź nam proszę, gdzie wybierasz się w tym roku?
MT- W tym roku spędzę 2 tygodnie ze znajomymi na Cyprze i już nie mogę się doczekać!
MM- W takim razie życzę Ci udanych wakacji, słońca i odpoczynku. Powodzenia w dalszych etapach programu Management Trainee. 
MT- Dziękuję.

 

Spotkanie z Mentorem

Mglisty i dżdżysty czwartkowy poranek zwiastował długi i męczący dzień. Moje spokojne myśli przerywa ostry głos z mikrofonu zapowiadający nadjeżdżający pociąg. Jest 5:50 a ja stoję na stacji Warszawa Centralna czekając na pociąg do Poznania. Na dworze jest ok -Syberia a synoptycy zapowiadają 3 minuty słońca w ciągu najbliższego tygodnia…Co ja tu cholera robię…

Jednym z przywilejów programu managerskiego w Eurocash jest możliwość posiadania mentora. Przychodząc do firmy, było to dla mnie zupełne novum, dlatego wywodząca się ze starogreckiej szkoły relacja uczeń-mistrz w kontekście rozwoju zawodowego wydawała mi się z początku… hmm… patetyczna.

Zanim zatem zdecydowałem się na jakikolwiek kontakt z zaproponowanym mi mentorem zacząłem szukać porad i uwag na temat samego mentoringu.

Naturalnie, jak można się domyślić, ilość uwag i zdań była większa niż rozpiętość barw w palecie kolorów Dekoral – począwszy od niezwykle ciepłych i słonecznych dedykowanych bawialniom, po te zimne i bardziej nadające się na ściany piwnicy. Komentarze dochodziły mnie różne: że po co, że nic to nie daje, że to jakiś dziwny wymysł, że to jest tylko marnowanie czasu, że można wiele się nauczyć, że mentor daje dobre rozeznanie w firmie, że możesz konfrontować swoje bieżące problemy z osobą z doświadczeniem, że masz inne spojrzenie na swoją osobę że to autorytet.

Autorytet. Mocne określenie. Szczególnie wśród młodych w czasach pędzących zmian. Ale gdybyśmy się nad tym dokładniej zastanowili, to my pokolenie najmłodszych pracowników mamy problem w tej kwestii. Naturalnie, na rozmowach rekrutacyjnych chwalimy pod niebiosa przedsiębiorczość Michaela O’Larrego czy też podziwiamy pomysłowość Elona Muska. Choć to bardzo mocne i niepodważalne archetypy biznesmenów-mistrzów, to prawdopodobnie żadne z nas nigdy nie wykorzystało w życiu prywatnym czy zawodowym ich uwag czy doświadczeń.

Dlatego mimo długiej podróży do Poznania wiedziałem po co wsiadałem do pociągu. Jechałem ponownie spotkać się z osobą, którą mogę nazwać autorytetem w sferze zawodowej. Która pomimo wielu różnic zdań i charakterów potrafiła wielokrotnie szybko weryfikować moje i swoje zdanie wyciągając dobre wnioski. Której uwagi już kilkukrotnie wskazywały, w którym kierunku warto podążać i w jaki sposób popatrzeć na wyzwania w pracy. Która z racji doświadczenia potrafiła wskazać nad czym warto abym pracował i co rozwijał. Ale to również osoba, z którą po prostu lubię wymieniać spostrzeżenia na temat podróży, polityki i hobby. Dlatego mimo wczesnego wyjazdu i późnego powrotu do domu mogłem ponownie odhaczyć w kajecie spotkanie z mentorem z udane.

Piotr.

Duży Ben i nie tylko…

Cześć!

Ostatnio zawitałem tu prawie 2 lata temu 🙂 Rozpoczynałem wtedy pracę nad nowym projektem. Jak pisałem ostatnio, uwielbiam tworzyć nowe rzeczy od podstaw, ale zawsze towarzyszy temu lekki stres, dreszcz adrenaliny i ogromna ekscytacja!

Nowy projekt okazał się kolejną dawką potężnego doświadczenia i wiedzy! Nie zdradziłem czym będę się zajmować, więc czas najwyższy uchylić rąbka tajemnicy 😉

Duży Ben – bo to on okazał się nowym projektem – był  strzałem w dziesiątkę! Jako sieć sklepów alkoholowych nowego typu, idealnie wpisał się w potrzeby odbiorców. Nowy koncept zyskał spore grono fanów, a i na tym nie zamierza poprzestać. Naszym celem jest nie tylko sprzedaż alkoholu, ale także edukowanie na jego temat. Dbamy zarówno o szeroką ofertę, niskie ceny, ale także zapewniamy fachowe doradztwo. Tym samym zapełniliśmy wyraźną lukę w tym zakresie. Branża alkoholowa sama w sobie jest bardzo ciekawą gałęzią rynku, nam udało się stworzyć w jej ramach ciekawy, wartościowy koncept sklepu. Sukcesywnie otwieramy kolejne sklepy, ponieważ postawiliśmy sobie główny cel: chcemy być największą siecią alkoholową w Polsce i realizujemy to założenie.

Jako kierownik projektu, codziennie stawiam czoła kolejnym wyzwaniom. Udaje mi się to m.in. dzięki super zespołowi! To doświadczeni managerowie, a także młode talenty. Mix takiego grona daje świetne efekty, które widać w wynikach i rosnącej popularności Dużego Bena 😉 Zespół cały czas się powiększa, więc dochodzą też kolejne głowy pełne pomysłów.

Mimo sporej liczby codziennych obowiązków, zarówno ja, jak i cała ekipa znajdujemy czas na chwilę wytchnienia. Ostatnia okazja do wspólnego spędzania czasu i odpoczynku nadarzyła się niedawno! Braliśmy udział w  wyjeździe  integracyjnym organizowanym dla wszystkich uczestników programu menadżerskiego MT w podwarszawskim Serocku. Mieliśmy także okazję do spotkania się z członkami Zarządu, posłuchania o ich ciekawych zmaganiach, a także nie zabrakło zabaw we wspólnym gronie. Rozrywki dostarczył nam park linowy, pływanie łódką po Narwi i wieczorna biesiada przy grillu! 😉

Z naładowanymi bateriami, wróciliśmy pełni energii i inspiracji! Teraz czekają nas kolejne wyzwania i otwarcia nowych sklepów! Bierzemy się do roboty! 🙂

Pozdrawiam,

Łukasz

„Pracę należy wybierać dużo ostrożniej, niż współmałżonka, ponieważ będzie się w niej spędzać więcej czasu, niż w jego towarzystwie”.

J. Carroll mawiał, że „pracę należy wybierać dużo ostrożniej, niż współmałżonka, ponieważ będzie się w niej spędzać więcej czasu, niż w jego towarzystwie”. Muszę przyznać, że jest w tym trochę prawdy 😉 Wybierając program managerski musisz być świadomy, że projekty realizowane podczas pierwszego roku będą wymagać od Ciebie dużego zaangażowania i umiejętności dostosowania się do zmieniających warunków. Pierwszy rok jest próbą charakteru – po przeprowadzeniu dwóch ambitnych projektów będziesz wiedział, czy taka praca daje Ci dużo satysfakcji i chcesz dalej iść tą drogą, czy wręcz przeciwnie cenisz sobie spokój i stabilność. Mój pierwszy projekt dotyczył przepięcia obsługi logistycznej od innej jednostki biznesowej dla sieci sklepów (ponad 800 punktów w całej Polsce). Celem drugiego projektu była redukcja kosztów i optymalizacja procesów w łańcuchu Eurocash – proces sklepowy. Podjęcie tego wyzwania wiązało się z rozłąką z najbliższymi i wymagało ode mnie sporej mobilności – mapka poniżej pokazuje miejsca mojej pracy.

Projekty były dużym wyzwaniem, które wymagały ode mnie samodzielności,  elastyczności, umiejętności planowania, organizowania, analizy danych i komunikacji – są to umiejętności, które na pewno ułatwią objęcie stanowiska i realizowanie kolejnych wyzwań po statusie Kierownika-Stażysty 😉

Jeżeli chcesz szybko zdobywać wiedzę  i brać udział w strategicznych działaniach organizacji to zachęcam Cię do wzięcia udziału w programie managerskim.

Pamiętaj też, że jako MT masz możliwość (większą lub mniejszą ;)) nakierowania tematyki realizowanych projektów w stronę, która Cię bardziej interesuje.

Powodzenia!

Agnieszka

 

 

 

Wyżej, mocniej, dalej!

1 rok. 12 miesięcy poznawania nowych ludzi, podróżowania po całym kraju. Niepowtarzalna okazja, żeby zwiedzić Polskę. Wspaniała atmosfera i świetni ludzie. Dużo nauki, ale także rozwiązywania problemów. Świadomość istotności podejmowanych działań i decyzji. Jakże czas przyspieszył…

Ale to nie wszystko. Korzystając z ciągłych zmian lokalizacji można realizować także swoje zaległe pasje. Nie można przecież zapominać o wypoczynku, najlepiej aktywnym!

Do zobaczenia na szlaku…
lub raczej poza utartymi ścieżkami!

R.

Kryzysy przyjdą

Będą takie dni, że będziesz wkurzony. Albo, że będziesz zwyczajnie miał dość. Może nie wszyscy je mieli, ale ja miałam i moi współ-MTsi też. Czasem będziesz samotny. Bo okaże się, że znajomi wcale nie odwiedzają Cię bez przerwy, tak, jak obiecywali. Bo nawet gdyby chcieli, to nie mają kiedy i jak, bo Ty ciągle jesteś w drodze. Zdziwiony zauważysz, że jakdojade nie wchodzi Ci do najczęściej odwiedzanych stron. Aha, to dlatego, że ciągle zmieniasz miasta wyszukiwania. Jesteś zmęczony, nie masz swojego miejsca i wcale nie wszystkie spotkania są fascynujące.

Ale mimo że okaże się, że ten program to ogromne wyzwanie to jest to też ogromna szansa. W ciągu kilkudziesięciu tygodni poznasz kilkadziesiąt osób. Od asystentek po dyrektorów (zarząd spotkasz już podczas rekrutacji). Od Czechowic Dziedzic po Gdańsk. Dowiesz się jak funkcjonują hurtownie Cash&Carry, dystrybucja, delikatesy internetowe. Pomożesz kilku osobom w prostych zadaniach. Ale najważniejsze, że będziesz miał poczucie, że ciągle się rozwijasz. Idziesz do przodu. Chłoniesz wiedzę.

Program Managerski wymaga wysiłku. Rekrutując się nie myślałam o tym. Wyobrażałam sobie, jak wspaniale będzie, jak wiele ścieżek się przede mną otworzy. Okazało się, że to wszystko prawda, tylko że muszę dać z siebie bardzo, bardzo wiele. Ale przecież po to tu przyszłam. Żeby wreszcie ktoś zaczął ode mnie wymagać tyle, ile jestem w stanie dać. Żeby funkcjonować na najwyższych obrotach.

Nie ukrywam – te słabe dni zdarzają się i to wcale nie rzadko. Ale wtedy zawsze siadam i zastanawiam się, po co przyszłam do Eurocashu. Po co? Żeby mieć dynamiczną, wymagającą pracę. Żeby bardzo dużo się nauczyć. Żeby poznać biznes od podszewki, ciężko pracować i zostać zauważoną. Żeby nie marnować swoich talentów. I wtedy wątpliwości mijają. Mam tu to, czego chciałam. A to, że jest ciężko? Jak miałoby nie być, skoro w wieku 25 lat chcę błyskawicznie zostać managerem?

Maria Kosakowska